Prolog
Szedł powoli wolnym krokiem, jakby łudził się,
że to mu się śni, jakby sam w to wszystko nie wierzył. Widział to w wielu
filmach, znał nawet takich ludzi, którzy przez to przeszli, ale, że jemu się to
przytrafi? Nie, nie wierzył w to, nigdy, ale to nigdy nawet w koszmarach mu się
to nie śniło. Wszedł do sklepu myśląc, że odetchnie się od rzeczywistości, gdy
nagle na kogoś wpadł wypowiedział tylko jakieś mało szczere ,,sorry”. Kupił
sobie jakąś orzeźwiającą wodę i od razu ruszył w stronę parku. Mijając drzewa rozmyślał
o dawnych czasach gdy jeszcze mieszkał w Rosario, gdy dopiero co zaczynał swoją
karierę, gdy lekarze odkryli u niego karłowatość przysadkową. Gdy innych nie
obchodziło to, że jest sławny, że ma pieniądze, bo przecież nie to jest w życiu
najważniejsze. Najważniejsza jest miłość, przyjaźń i rodzina, ale najwyraźniej
jego żona o tym zapomniała. Ją obchodzą tylko pieniądze nie dość, że się z nim
rozwodzi to chcę od niego pieniędzy. Wyjął telefon i spojrzał która jest
godzina.
-Kurwa mać!-Powiedziałem pod nosem
Byłą już 14.00, rozprawa miała się zacząć o
16.00, a on nie był przygotowany. Szybkim krokiem ruszył w stronę swojej willi,
przebrał się i wyszedł szybkim krokiem w stronę drzwi, wsiadł w samochód, a
następnie ruszył w stronę sądu. Pod sądem czekali już jego koledzy z drużyny
oraz reprezentacji oni dawali mu wsparcie i nadzieję, że da radę. Gerrard oraz
Ney dawali mu największe wsparcie, byli dla niego jak rodzina jak bracia, za
którymi tęsknił.
-Dobra Leo już czas, choć- Powiedział spokojnie
Gerrard
-No to w drogę- Odpowiedziałem nieco
zdenerwowanym głosem, a następnie wraz z kolegami ruszyli na sale sądową.
Żałował, że nie może być z nim rodziny, ale rozumiał mama była cha musieli się
nią opiekować, a zresztą on też często nie miał czasu dla swojej rodziny.
******************************
-A więc po przerwie usłyszą państwo decyzję sądu
z czyjej winy państwo się rozwodzicie.- Powiedział przesadnie spokojnym głosem
sędzia, a następnie wyszedł
Na soli rozległ się arogancki głos mojej
,,żony’’ jak ja mogłem być taki głupi, że nie zauważyłem wcześniej jaka ona
jest ,,miłość jest czasem ślepa” rozległ się w mojej głowie czyjś zapłakany
głos nie mogłem sobie przypomnieć czyj to głos, lecz przeszedł mnie dreszcz na
to wspomnienie.
-Haha jaki ty jesteś tępy, że nie zauważyłeś, że
Cię zdradzam-Powiedziała to swoim okropnym i także nonszalanckim głosem
-Miłość potrafi być ślepa-powiedziałem
powtarzając słowa, które wcześniej gdzieś usłyszałem
W tej właśnie chwili wszedł sędzia wraz ze swoją
,,ekipą’’, a mój adwokat szepnął, że ma dla mnie złą wiadomość. Lecz właśnie
wtedy weszła ona Lia Frich.. Była to moja miłość (ale czy prawdziwa?) od
dzieciństwa od 14 roku życia do 18, wtedy właśnie wyjechałem do Hiszpanii, ale
jeszcze wcześniej ją skrzywdziłem, tak samo jak ona mnie, nie była na moim
przyjęciu pożegnalnym. Zresztą sam ją rozumiem też bym tak zrobił, ale po chuja
ona przyszła. Przecież, gdy miałem 19
lat poznałem właśnie Elizabeth Gordons byłem z nią przez trzy lata, aż do dziś
czyli do 22 roku życia… Wtedy się ocknąłem ona stała pry barierce i składała
zeznania, gdy skończyła przeszła koło mnie i powiedziała:
-Nie musisz mi dziękować-I właśnie w tym
momencie zobaczyłem, że ma łzy w oczach, chciałem jej coś szepnąć, coś
powiedzieć, ale w tym czasie sędzia zaczął do nas mówić.
-A więc ogłaszam, że winnym w tej sprawie jest
Elizabeth Gordons-Ulżyło mi po tych słowach i odetchnąłem z ulgą
2 godziny póżniej:
-Leo zapraszam Cię do klubu wraz z wami
wszystkimi, musimy to uczcić- Wskazał Gerrard na Andresa, Ivana, Ney’a, Cesca,
Besquetsa, Jordiego o raz paru innych
-No to co idziemy?-spytałem się
-No pewnie no to do dzieła- Odpowiedzieli
zgodnie chórem
************************************
A więc okey zaczynam wszystko od początku nie wiem kiedy będzie pierwszy rozdział w związku z tym, że jestem obecnie w szpitalu i gdy tylko będę miała wolną chwilę to będę się brała za pisanie, ale postaram się jeszcze wstawić do końca roku . A i bym zapomniała tamte moje poprzednie wpisy usunęłam, ponieważ źle mi się kojarzyły. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie ;) A więc oki to Wesołych Świąt!

Wesołych świąt, kochana <3
OdpowiedzUsuńSpełnienia marzeń i zdrowia przede wszystkim ;*